Miłość


Bo miłość to bycie do dyspozycji, to gotowość do tego, by usłużyć, pomóc, przydać się, zaopiekować się. To chęć bycia potrzebnym.
Mieczysław Maliński



Zawsze myślałam, że miłość to ciągłe szczęście... Nigdy nie miałam faceta na stałe... marzyłam, żeby mieć kogoś kto będzie mnie kochał, a ja poza nim nie będę świata widzieć... i tak się stało... jest ode mnie 16 lat starszy... tej różnicy jednak w charakterach nie dostrzegam... odkąd z nim jestem, nigdy się nie kłoćiliśmy..8 miesięcy mijało milutko... on ma dziecko i jeszcze... żonę, z którą nie mieszka..

Zaczęło się od przygody... to miała być tylko nic nie znacząca noc.. tak jak wiele innych... jednak tym razem tak nie było... próbowałam blokować w sobie to uczucie.. mówiłam sobie: „nie możesz się w nim zakochać” , ale stało się.. wpadłam po uszy... on też... początki są jak zwykle piękne... seks codziennie, pożądanie.. jednak z czasem to mija... po pewnym czasie już skończył się seks codziennie... nawet nie chciało mu się mnie przytulać.. robił to od czasu do czasu.. ale dla mnie to za mało.. ja potrzebuję dużo czułości... próbowałam mu o tym mówić, jednak on chyba tego nie rozumie... płaczę po nocach, bo chcę miłości... w prawdzie wiem, że mnie kocha, ale to mi nie wystarcza.. całe dnie spędzamy razem, a jednak osobno... już nie słyszę od niego czułych słów.. nie tuli mnie.. nie całuje.. ja jestem osobą ,która lubi seks.. więc często tego od niego oczekuję.. jednak on ciągle się wykręca... wydaje mi się, że dla niego seks to tylko zrobić sobie przyjemność i koniec.. seks to sposób na rozładowanie energii.. lepiej pobzykać swoją kobietę niż zadowolić się ręką... chociaż ostatnio i tak woli to drugie... ja potrzebuję więcej czasu, że mieć orgazm.. i złoszczę się na niego, że nie mam żadnego pożytku z seksu... czuję jako tako przyjemność, ale to mi nie wystarcza... często ukradkiem płaczę po seksie obrócona do niego plecami, bo nie potrafie sobie już z tym poradzić... zaczynam się zastanawiać: „Może ja go nie zadowalam..? Może już go nie pociągam? Jestem tylko sposobem na wyładowanie się?” Te myśli mnie zabijają... On mówi, że jestem piękna... że go pociągam... raz mi powiedział, że jego już seks nudzi.. że już dużo seksu miał w życiu.. nie wiem jak go może nudzić seks ze mną... robiłam wszystko(!) wszystko.. żeby było mu dobrze.. mówił, że nigdy nie spotkał takiej kobiety, która potrafiłaby zrobić WSZYSTKO w łóżku... miał już ze mną najprawdopodobniej każdy rodzaj seksu.. a jak ja go poproszę o taką delikatną miłość... to on po chwili mówi, że „już mu nie stoi...”
I co ja mam sobie o tym wszystkim myśleć... Wiem, że jestem atrakcyjna... wiele facetów mi to mówi... tylu facetów jest mną zainteresowanych, że nie mam wątpliwości, że jestem atrakcyjna... jednak coś musi być nie tak...

W tym związku zaczyna mnie również martwić jego syn.. gdyż chyba po przejściach z dzieciństwa nie potrafię się dzielić ukochaną osobą z kimś innym.. pewnie jakbyśmy mieli wspólne dziecko byłoby inaczej.. jednak gdy on większośc wieczorów leży z Patrykiem, aż zaśnie.. a później ok. 23 odprowadza mnie do domu, nie czuję się osoba najważniejszą w jego życiu.. jest to ogromny ból, gdyż przeżywam to po raz drugi w życiu.. a nie potrafię tego skończyć.... nie potrafię od niego odejść.. nie mogę uciekać... sama nie wiem co zrobić.. będąc z nim pewnego razu cierpię... kiedy indziej jestem szczęśliwa, gdybym miała odejść jeszcze bardziej bym cierpiała... Czym jest miłość?

2006-12-20 ~...Zawsze inna... Ja...~
skomentuj (0)
Strona główna